Każdy pitch platformy do zarządzania hybrid cloud zaczyna się w tym samym miejscu: diagram z Twoimi serwerami on-premise po lewej, publicznym cloud po prawej i strzałką między nimi podpisaną „migracja”. Ta strzałka to cały produkt. To też powód, dla którego większość takich projektów utyka - bo strzałka kosztuje osiemnaście miesięcy, a wartość pojawia się dopiero na ich końcu. Bardziej użyteczne pytanie brzmi: czym mógłbyś zarządzać z jednego miejsca już jutro, nie przenosząc niczego i niczego nie przepisując.

Hybrid to nie architektoniczny wybór, który większość zespołów podjęła świadomie. To coś, co dostajesz po dekadzie: rack własnego sprzętu wciąż uruchamiający coś, czego nikt łatwo nie przeniesie, ERP, którego nikt nie chce ruszać, workloady u hyperscalera, bo poprosił o to klient, tańszy compute gdzieś w Europie, bo ktoś policzył koszty, i kilka serwerów w kolokacji starszych niż połowa obecnego zespołu. Nikt tego nie zaprojektował. Każdy musi to obsługiwać.

Dlaczego hybrid zwykle oznacza dwa zespoły

Praktyczny koszt hybrid jest organizacyjny. Zasobami cloud zarządza się w przeglądarce, tokenami API i tagami; fizycznym majątkiem zarządza się przez SSH, narzędziem do konfiguracji i pamięcią instytucjonalną. Dwa toolchainy, dwa modele mentalne, dwa komplety runbooków, i zwykle dwie grupy ludzi, które nazywają pracę drugiej strony „legacy” albo „drogą”. Inwentarz staje się scalaniem eksportów. Przegląd dostępów staje się dwoma przeglądami dostępów. Incydenty przecinające tę granicę stają się sporem o to, czyj to problem.

Standardowa odpowiedź dostawców to upodobnienie jednej strony do drugiej: zainstalować stack prywatnego cloud na własnym sprzęcie albo przenieść wszystko do publicznego cloud i mieć to z głowy. Obie strategie są uzasadnione i obie są ogromne. Łączy je też założenie warte podważenia - że ujednolicenie musi zajść na poziomie warstwy infrastruktury. Nie musi. Większość tego, co zespół faktycznie potrzebuje ujednolicić, żyje piętro wyżej: inwentarz, dostęp, rejestr zmian, koszty i zdolność do działania.

Czego platforma do zarządzania hybrid cloud nie może robić

Platforma do zarządzania hybrid cloud zasługuje na swoje miejsce dzięki temu, czego nie wymaga. Nie może wymagać przeniesienia workloadu, zanim stanie się użyteczna. Nie może wymagać agenta na każdej maszynie, żeby pokazać Ci Twój majątek cloud, ani konta cloud, żeby pokazać Ci Twoje racki. Nie może stać się nową zależnością na Twojej ścieżce krytycznej - jeśli padnie, Twoje systemy dalej działają, a Ty tracisz widoczność, nie dostępność. I nie może trzymać Twojej infrastruktury jako zakładnika we własnym formacie.

Dlatego zbudowaliśmy Sencai w podejściu import-first. Podłączasz konto dostawcy z poświadczeniami ograniczonymi zakresem, a Twoje istniejące instancje, sieci i storage pojawiają się takie, jakie są - nie jako coś, co musisz odtworzyć od nowa. Nikt, kto ocenia platformę infrastrukturalną, nie ma pustej infrastruktury, a produkt, który pokazuje wartość dopiero, gdy odtworzysz w nim coś od zera, sam sobie zaprogramował porażkę demo. Pierwsza sesja powinna pokazać Ci Twój majątek - łącznie z częściami, o których po cichu zapomniałeś.

Zacznij od tego, co już istnieje

Po stronie cloud oznacza to jedenastu dostawców za jednym interfejsem: Hetzner, OVHcloud, Scaleway, UpCloud, AWS, Azure, Google Cloud, DigitalOcean, Vultr, Linode od Akamai i Oracle Cloud. Nie jest to abstrakcja typu najmniejszy wspólny mianownik, która chowa wszystko, co ciekawe - sieci, reguły firewalla i rekordy DNS są tworzone i zmieniane bezpośrednio u dostawcy, więc to, co widzisz, to faktycznie to, co ma dostawca, a wszystko, co skonfigurujesz, dalej działa, nawet jeśli przestaniesz z nami korzystać jutro rano.

Po stronie fizycznej agent hosta wprowadza Twoje własne serwery do tego samego inwentarza: maszynę we własnym racku, w klatce kolokacyjnej albo skrzynkę u dostawcy, z którym nie integrujemy się bezpośrednio. Siedzi obok zasobów cloud, a nie w osobnej sekcji, bo cały sens polega na tym, że pytanie „co uruchamiamy” powinno mieć jedną odpowiedź. Dla zespołów, których ograniczenia całkowicie wykluczają hostowany control plane, istnieje edycja on-premise licencjonowana rocznie, ze wsparciem.

Połowa on-premise to nie legacy

Na tym rynku panuje leniwe założenie, że własny sprzęt to stan przejściowy w drodze do czegoś lepszego. Czasem tak jest. Często jednak jest to właściwa odpowiedź: przewidywalne, ciężkie workloady, gdzie amortyzacja jest Twoja, dane, które regulacje lub umowa trzymają wewnątrz konkretnego budynku, wymogi opóźnień, których żaden region nie spełni, oraz sprzęt z latami użytecznego życia jeszcze przed sobą. Traktowanie tego majątku jako gorszej kategorii w Twoich narzędziach nie przyspiesza jego wycofania. Sprawia tylko, że jest gorzej monitorowany.

Jeden control plane nad obiema połówkami zmienia drobne rzeczy, które się sumują. Wydatki są śledzone u wszystkich dostawców razem, z limitami, więc pytanie, ile kosztuje dane środowisko, ma jedną odpowiedź zamiast pięciu eksportów. Role i zaproszenia są per organizacja, więc przegląd dostępów to jeden przegląd. A każda zmiana, zarówno w cloud, jak i on-premise, trafia do tego samego append-only, powiązanego hashami śladu audytowego, eksportowanego z hashem każdego wpisu i hashem jego poprzednika, dzięki czemu audytor może niezależnie zweryfikować sekwencję.

Co daje Ci jeden control plane

Uczciwe ujęcie sprawy jest takie, że nic z tego nie sprawia, że hybrid staje się prosty. Dwa modele hostingu wciąż mają dwie charakterystyki awarii, dwa procesy zakupowe i dwie struktury kosztów, i żaden interfejs tego nie usunie. To, co usuwa, to podatek, który płacisz za samą granicę: zduplikowane inwentarze, drugi przegląd dostępów, incydent, przy którym nikt nie potrafi powiedzieć, co w tamtym momencie robiła strona on-premise. Ten podatek płaci Twój najmniejszy zespół, nieprzerwanie, i dlatego hybrid wydaje się gorszy, niż jest w rzeczywistości.

Więc test, jaki postawilibyśmy każdej platformie do zarządzania hybrid cloud, naszej włącznie, jest krótki. Czy widzisz wszystko, co prowadzisz, wynajęte i własne, na jednej liście, w ciągu godziny, bez migrowania czegokolwiek? Czy potrafisz powiedzieć, kto co zmienił w zeszłym miesiącu, po obu stronach granicy? Czy potrafisz odpowiedzieć, ile to kosztuje, bez otwierania pięciu konsol? Jeśli tak - hybrid znów jest po prostu infrastrukturą. Jeśli nie - nie masz platformy, masz kolejną konsolę.