Pytanie, czy europejscy dostawcy cloud są realną alternatywą dla AWS, przypomina pytanie, czy van jest realną alternatywą dla samochodu osobowego. Wszystko zależy od tego, co właściwie przewozisz. Debata zwykle toczy się na poziomie całej firmy - czy jesteśmy nastawieni na AWS, czy nie - a to zły poziom ogólności, który w obu kierunkach daje złą odpowiedź. Użyteczna wersja to karta wyników stosowana workload po workloadzie, i okazuje się, że odpowiedź zmienia się gdzieś w połowie infrastruktury większości zespołów.
Gdzie europejscy dostawcy cloud naprawdę wygrywają
Cena to oczywisty argument - i nie jest to wyrównany pojedynek. Za zwykły compute, storage i transfer, Hetzner, OVHcloud, Scaleway i UpCloud oferują ceny, przy których porównywalna pozycja na fakturze hyperscalera wygląda jak literówka. Bare metal to najbardziej wyrazisty przykład: dedykowane maszyny z prawdziwymi dyskami i prawdziwymi rdzeniami, wynajmowane miesięcznie, w cenach, które znów czynią CI runnery, przetwarzanie wsadowe i samodzielnie hostowane bazy danych ekonomicznie nudnymi. Jeśli workload jest compute-heavy i architektonicznie nudny, tu właśnie są pieniądze.
Kształt faktury liczy się tak samo jak jej wysokość. Ceny hyperscalerów w dużej mierze zależą od zachowania - liczby requestów, egressu, ruchu między strefami, wywołań API - czyli od tego, co rośnie, gdy Twój produkt zyskuje popularność. Europejscy dostawcy częściej rozliczają się na podstawie tego, co wynająłeś, z hojnym lub wliczonym transferem. To nie znaczy, że zawsze wychodzi taniej, ale sprawia, że koszty są przewidywalne - a faktura, którą możesz przewidzieć kwartał naprzód, to zupełnie inny problem zarządczy niż faktura, którą audytujesz po fakcie.
Jest jeszcze przewaga uczciwości sprzętowej. Możesz wynająć konkretną generację CPU, wiedzieć dokładnie, ile masz fizycznych rdzeni, i dostać NVMe rzeczywiście podpięte do maszyny. Dla wszystkiego, co jest wrażliwe na opóźnienia na poziomie storage, eliminuje to całą kategorię wydajnościowych zagadek. To mniejszy argument niż cena, ale ten, który inżynierowie zauważają jako pierwszy, gdy przenoszą bazę danych z konfiguracji zwirtualizowanej i podpiętej sieciowo.
Jurysdykcja to argument, który wciąż działa
Na wszystko inne na tej liście można odpowiedzieć pieniędzmi lub inżynierią. Na jurysdykcję nie. CLOUD Act (2018) sięga do operatora usługi, nie do centrum danych, dlatego region UE obsługiwany przez amerykańską korporację odpowiada na inne pytanie, niż faktycznie zadaje dział zakupów. Schrems II (2020) postawił transfery danych na niepewnym gruncie, a NIS2 - z terminem transpozycji 17 października 2024 - uczynił odpowiedzialność za łańcuch dostaw obowiązkiem na poziomie zarządu. Dostawca z siedzibą i operacjami w UE nie łagodzi tego całego zestawu pytań - on go po prostu usuwa.
Gdzie nie są alternatywą dla AWS
Szerokość usług zarządzanych to szczera luka i to duża luka. Nie ma europejskiego odpowiednika piętnastu lat narastania zarządzanych baz danych, kolejek, streamingu, wyszukiwania i endpointów machine learning, z których zbudowana jest dojrzała architektura AWS. Jeśli Twój system to głównie klej między usługami zarządzanymi, przeniesienie to nie migracja - to przepisanie od nowa, z nowym obciążeniem operacyjnym, które wcześniej outsourcowałeś. Każdy, kto twierdzi inaczej, nigdy nie prowadził takiego workloadu na żywo.
Druga luka to głębokość governance i to ta, której ludzie najczęściej nie doceniają. Zarządzanie tożsamością i dostępem, polityki organizacyjne, service control policies, drobiazgowe uprawnienia do zasobów: hyperscalerzy poświęcili na to dekadę i widać to. Europejscy dostawcy zwykle oferują separację na poziomie projektu i tokeny API, co wystarcza dla dziesięcioosobowego zespołu, a jest zbyt skromne dla regulowanego przedsiębiorstwa z czterdziestoma inżynierami i wymogami rozdziału obowiązków. To realny powód, by zostawić pewne workloady dokładnie tam, gdzie są.
Potem zasięg i ekosystem. Jeśli obsługujesz użytkowników w São Paulo, Singapurze i Seattle, dostawca ograniczony do UE to ograniczenie opóźnień, którego nie obejdziesz inżynierią - tych regionów po prostu tam nie ma. A otaczający ekosystem jest cieńszy - mniej modułów Terraform, mniej gotowych obrazów, mniej inżynierów, którzy już to kiedyś uruchamiali, mniej dostawców wymieniających go jako wspierany target. Nic z tego nie jest zabójcze, ale to realna praca, która nigdy nie pojawia się w porównaniu cen.
Jeśli chodzi o niezawodność, opieraj się łatwej narracji w obu kierunkach. Pożar centrum danych OVHcloud w Strasburgu w marcu 2021 zniszczył budynek i mnóstwo danych klientów, i wciąż pozostaje najostrzejszą dostępną lekcją - nie tego, że europejscy dostawcy są kruchi, ale że postawa wobec backupu i odzyskiwania danych zawsze należy do Ciebie, bez względu na to, czyje logo wisi na racku. Zespoły z backupami poza siedzibą główną miały zły tydzień; zespoły, które zakładały, że dostawca to załatwił, miały zły rok. To samo zdanie byłoby prawdziwe o każdym dostawcy na świecie.
Wybieraj per workload, nie per firma
Praktyczny podział, w kolejności, w jakiej naprawdę byśmy to przenosili. Najpierw CI runnery i agenty budowania: bezstanowe, głodne CPU, bez grawitacji danych, a oszczędności pojawiają się na tyle szybko, żeby sfinansować resztę. Potem przetwarzanie wsadowe i zaplanowane. Potem środowiska developerskie i staging, gdzie i tak koncentruje się większość marnotrawstwa. Potem backupy w object storage, które z zasady powinny mieszkać gdzie indziej niż u Twojego głównego dostawcy. Na miejscu zostaje wszystko, co jest przyspawane do usługi zarządzanej, oraz wszystko, gdzie wymóg regionalnego opóźnienia podejmuje decyzję za Ciebie.
Podatek operacyjny, którego nikt nie wycenia
Oto dlaczego większość tych przenosin nigdy się nie zdarza, i to nie ma nic wspólnego z kartą wyników. Drugi dostawca to podwojone konsole, komplety poświadczeń, eksporty rozliczeń, dziwactwa bezpieczeństwa do nauczenia się i runbooki do utrzymania. Trzydziestoosobowy zespół nie obsadzi funkcji platformowej dla każdego cloud osobno, więc konsoliduje się na jednym, a europejska opcja staje się czymś, co „przyjrzymy się w przyszłym roku”. Co roku. Blokerem nigdy nie było porównanie technologii. Blokerem były operacje.
To właśnie ten problem rozwiązujemy. Jeden control plane nad jedenastoma dostawcami - Hetzner, OVHcloud, Scaleway, UpCloud, AWS, Azure, Google Cloud, DigitalOcean, Vultr, Linode od Akamai i Oracle Cloud - plus serwery on-premise przez agenta, z jednym inwentarzem, wydatkami i limitami per organizacja u wszystkich naraz, sieciami, firewallami i DNS zarządzanymi u dostawcy, a nie zwierciadlonymi w bazie danych, oraz jednym eksportowalnym śladem audytowym nad tym wszystkim. Bring your own cloud, więc umowy i faktury zostają Twoje. Europejscy dostawcy cloud stają się realną alternatywą dla AWS w momencie, gdy prowadzenie obu przestaje kosztować Cię cały etat.